Zachowaj spokój, to tylko Kazachstan

Zachowaj spokój, to tylko Kazachstan

with Brak komentarzy

Odkąd wyjechałyśmy z Wrocławia Iza zastanawiała się kiedy wylądujemy na komisariacie. Czytałyśmy relacje tych, którzy zostali oskarżeni o szpiegostwo, byli przesłuchiwani przez wiele godzin, bezskutecznie tłumacząc się, że są tylko podróżnikami. Zawsze takie historie kończyły się szczęśliwie, ale chyba nikt nie chciałby sprawdzać tego na własnej skórze. Nas nie oskarżono o szpiegostwo, ale swoje na komisariacie odsiedziałyśmy.

Gdy już myślałyśmy, że Kazachstan mamy za sobą i byłyśmy myślami w dalekich Chinach, nasz pośrednik wizowy sprowadził nas na ziemię. Jego zdaniem, nasza kazachska wiza była od 24 godzin nieważna. Brzmiało, to dziwnie, ponieważ zaaplikowałyśmy o wizę podwójnego wjazdu (z możliwością pobytu 30dni, za każdym razem) i taką też miałyśmy w paszporcie. Zaufałyśmy jednak pośrednikowi i udałyśmy się do urzędu migracyjnego by wyjaśnić sprawę. Tam jak to w urzędzie do spraw imigrantów nikt nie mówił po angielsku. Po rosyjsku chyba też nie mieli do nas cierpliwości mówić, więc zostałyśmy odesłane na policję

Tam dowiedziałyśmy się, że mamy poważne kłopoty, przekroczyłyśmy czas wizy i mamy szczęście, że tak szybko to zauważyłyśmy, bo po 3 dniach grozi areszt. Nic nie dało tłumaczenie, że 2×30=60, że data na, którą wskazują oznaczałaby, że dostałyśmy wizę na 27 dni, a przecież taka nie jest nawet wydawana przez Kazachstan. Pan policjant nie słuchał tych wyjaśnień, z politowaniem i rozbawieniem oznajmił, że nie musimy się martwić, on nam pomoże rozwiązać ten problem. Napiszę raport, podbiję kilka pieczątek i za parę godzin będzie po sprawie, wszystko to za kilkadziesiąt dolarów.

Ja nie zdążyłam się nawet zdenerwować, kiedy Iza brawurowo powiedziała, jak się później okazało komendantowi posterunku, że nie jesteśmy jak inni Kazachowie i nie będziemy płacić łapówek. Z jego wyrazu twarzy, można było wywnioskować, że nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Wiedziałyśmy, że ten dialog prowadzi donikąd, więc skończyłyśmy rozmowę i udałyśmy się prosto do polskiej ambasady…

Po wytłumaczeniu całej sytuacji, nasz konsul, przyznał nam, że z logicznego punktu widzenia mamy nawet rację, ale „to jest Kazachstan”. Nic konkretnie nie zasugerował, ale wiedziałyśmy, że musimy zapłacić tę tajemniczą opłatę. Następnego dnia wypłaciłyśmy pieniądze z bankomatu i wróciłyśmy na posterunek z “przegraną twarzą”. Wtedy uświadomiono nas, że znieważyłyśmy komendanta posterunku i on już nie chce tych pieniędzy. Nasza mina zmieniła się w “chyba sobie żartujesz?”. Nie żartował.
Borat

Zaczęły się schody, pół posterunku sprawdzało nasz paszport. Policjanci chcieli żebyśmy sprowadziły właścicielkę mieszkania, w którym mieszkałyśmy. Nie było to możliwe, bo samej właścicielki nie poznałyśmy, spałyśmy u Curtisa, który wynajmował od niej to mieszkanie. Próbowałyśmy uniknąć angażowania Curtisa do całej sprawy, mógłby mieć przez nas problemy. Powiedziałyśmy więc, że od 2 dni byłyśmy na campingu w górach i nie wiemy gdzie on jest. Mówił coś o Kirgistanie. Myślałyśmy, że mu odpuszczą. Niestety nasz komendant był bardziej zdeterminowany niż nam się wydawało. W systemie sprawdził, że Curtis nigdy nie wyjechał z kraju. Zaczęły się krzyki, że kłamiemy, możemy iść do więzienia itd. Żadna z nas nigdy nie uczyła się rosyjskiego, więc nie byłyśmy w stanie zrozumieć całego kontekstu. Kiedy tylko się dało dzwoniłyśmy na prywatny numer konsula, ktòry próbował załagodzić sprawę.

Niestety nic to nie dało, urażona duma komendanta nie pozwoliła mu odpuścić i miał prawo nas tam przetrzymywać. Po około 3h odkąd dotarłyśmy na posterunek, komendant stwierdził, że wyśle nas ze swoim podwładnym do domu Curtisa, ponieważ za wszelką cenę chciał znaleźć Kazaszkę, która była właścicielką mieszkania. W międzyczasie kontaktowałam się z Curtisem, wysłałam ostrzegawczą wiadomość, Curtis miał wyłączyć telefon i się nie odzywać. Pod mieszkanie podjechałyśmy nieoznakowanym radiowozem w obstawie dwóch policjantów. Nasi strażnicy byli w bardzo dobrym nastroju, gdy dotarłyśmy na ostatnie piętro jeden z nich zaczął pukać do drzwi jednocześnie krzycząc „Curtis, wiem, że tam jesteś”. Po kilku minutach odpuścili i zaczęli pytać sąsiadów. Na początku nikt im nie otwierał, Kazachowie byli zgodni w tym by nie pomagać policji. Przy 4 czy 5 mieszkaniu otworzyła starsza kobieta, dobrze po

70 i zaczęła opowiadać historię mieszkania Curtisa, aż do 3 pokolenia wstecz. Pomimo tych wszystkich szczegółów, nie była w stanie odpowiedzieć napytanie kto i jak często przebywa w mieszkaniu na ostatnim piętrze.  Policjanci spisali zeznania babci i zabrali nas z powrotem na komisariat. Nie wiedziałyśmy co się stanie później, zostawiono nas w poczekalni. Czekałyśmy jeszcze przez około godzinę, wtedy jedna z praktykantek zaprosiła nas do gabinetu i kazała nam coś podpisać. Sprawa miała być załatwiona. My po całym dniu nieufnie patrzyłyśmy na dokument napisany w cyrylicy. Po raz kolejny zadzwoniłyśmy do naszego konsula, który po całym dniu również się zestresował i w pierwszej chwilo kazał nam niczego nie podpisywać. Po telefonicznym przetłumaczeniu dowiedziałyśmy się, że jest to ten sam dokument, który nasz komendant chciał nam wystawić za drobną opłatą, dzień wcześniej. Dokument był tylko pouczeniem, żeby nie przekraczać czasu wizy i rejestrować się na czas.. Od pocza\ątku powinniśmy go dostać bez żadnej opłaty, ponieważ same zgłosiłyśmy się na posterunek w przeciągu 3 dni. Zostałyśmy odwiezione z powrotem do urzędu migracyjnego gdzie została wystawiona nam nowa, 14 dniowa wiza, koszt – 12zł, wrażenia po 10h na komisariacie – bezcenne.
keep-calm-and-love-kazakhstan-40.jpg

Iza&Wiola
Follow Iza&Wiola:

Iza&Wiola
Latest posts from

Leave a Reply