Najmniejsze państwo Zakaukazia

Najmniejsze państwo Zakaukazia

with Brak komentarzy

Jadąc nocą w tirze do Erywania wąskie drogi i zakręty wskazywały na to, że minęłyśmy właśnie górzystą część Armenii. O poranku za oknem widziałyśmy tylko żółte wzgórza, czyste błękitne niebo i naprawdę ubogie wioski. Nasz kierowca na ten widok od razu poczuł, że wrócił do domu, zaczął śpiewać pieśni o Karabachu i częstować nas uwielbianymi przez Ormian morelami. Nic nie zapowiadało, że gdy dotrzemy do centrum Erywania zobaczymy przesadne gmachy, które w tak biednych krajach napawają nas pewnego rodzaju obrzydzeniem. I kiedy w głowach próbuje nam się wykształcić niepochlebna opinia, spotykamy ludzi, którzy zmieniają wszystko.

4
Pierwsza noc w Armenii

Jak tylko wysiadłyśmy z autobusu w samym centrum, zaczepił nas mężczyzna z amerykańskim akcentem pytając czy nie potrzebujemy pomocy. W zasadzie nie czekając na naszą odpowiedź zaproponował, że zabierze nas do taniego marketu po zakupy, pomoże przy rejestracji karty sim, a lunch możemy zjeść w jego mieszkaniu. Lew okazał się być Amerykaninem, pół-Gruzinem z Tbilisi, który przyjechał do Armenii na kilka dni w interesach, trochę znudzony szukał kogoś z kim może porozmawiać po angielsku. Dzięki jego uprzejmości mogłyśmy odpocząć po podróży, wziąć prysznic i pogadać w znanym nam języku. Chociaż Lew zaproponował nam nocleg, to byłyśmy już umówione z naszymi hostami i po kilku godzinach musieliśmy się pożegnać.

Kasra jest jedną z tych osób, które albo uwielbiasz albo nie znosisz od pierwszego wejrzenia. Miałyśmy spędzić w jego mieszkaniu trzy dni, skończyło się na pięciu. Musiałyśmy użyć drastycznych środków i z wyprzedzeniem zarezerwować hostel, żeby móc się oprzeć przedłużającej się irańskiej gościnności. W Erywaniu utknęłyśmy czekając na wizę do Kazachstanu, a wizja spędzania dni na wspólnym gotowaniu (albo raczej podziwianiu kuchennych umiejętności Kasry), śpiewaniu piosenek Sinatry i poznawaniu perskiej kultury nie pozwalała nam się rozstać z nowymi przyjaciółmi.

Armeni - yerevan
Muzeum Ludobójstwa w Erywaniu

Kiedy przemieszczałyśmy się po Erywaniu cały czas rzucały nam się w oczy plakaty upamiętniające Ludobójstwo Ormian, popełnione przez Imperium Osmańskie w czasie pierwszej wojny światowej. Na 2015 rok wypadła setna rocznica drugiego po Holokauście najdokładniej udokumentowanego ludobójstwa dokonanego przez władzę na grupie etnicznej. Będąc w stolicy Armenii warto odwiedzić Muzeum i Pomnik Ofiar Ludobójstwa.  Nowoczesny budynek oddalony od centrum, pełen dokumentów i fotografii opisanych w języku angielskim pozwala na poznanie dramatycznych historii i zrozumienie diaspory Ormian.

Iza&Wiola
Follow Iza&Wiola:

Iza&Wiola
Latest posts from

Leave a Reply