Dzienniki motocyklowe przez Wietnam

Dzienniki motocyklowe przez Wietnam

with Brak komentarzy

Dzień -1

W Wietnamie postanowiłyśmy zmienić formę przemieszczania się. Gdy przeglądałyśmy Internet w poszukiwaniu informacji, ciągle natrafiałyśmy na wyprawy motorowo-skuterowe. Ja się podjarałam, Iza trochę mniej. Zdecydowałyśmy się kupić pseudo motor i skuter. Nasz plan to przejechać z Hanoi do Ho Chi Minh.

day-1Dzień 1-4

Hanoi zdecydowanie nie jest najlepszym miejscem, żeby zaczynać jeździć motorem. Chcąc uniknąć porannych godzin szczytu wyruszyłyśmy o 5 rano. Pogoda nam nie sprzyjała. Motor po ulewnym deszczu zaczął mieć problemy ze sprawnością. Najpierw naprawa świateł, 30 kilometrów dalej przebita opona. Koniec końców musiał zostać na noc u mechanika, a ostatnie 30 kilometrów do Ha Long Bay przejechałyśmy autobusem.

day-1-3
Dzień 5-6

Chcąc uniknąć jazdy ruchliwą “autostradą” wybrałyśmy wąską drogę przez wioski i pola ryżowe. Jedyny problem był taki, że nie byłyśmy pewne czy uda nam się znaleźć most łączący dwie drogi po obu stronach rzeki, bo na żadnej z naszych map go nie było. Więc jechałyśmy przed siebie z nadzieją na to, że jakoś uda nam się przedostać przez rzekę. Niestety, wjechałyśmy na wał, ale żadnego mostu nie było w zasięgu wzroku. Po chwili Wiola zauważyła prom. No dobra, tratwę, którą zamierzała przedostać się na drugi brzeg. Nie mogłam jej tego wybić z głowy…

day-4-6bcDzień 7

Wszystkim napotkanym podróżnikom jadącym na północ opowiadamy o tym jak ładnie jest w Tam Coc. Nie wiem o czym myślałyśmy, że nie zrobiłyśmy tam wielu zdjęć. To chyba ten wiatr we włosach nam zaszkodził.
day-7

Dzień 9

Ho Chi Minh Road czyli jedyna alternatywna do autostrady numer 1. Większość wypraw nią właśnie jedzie, ponieważ jest spokojniejsza i bardziej krajobrazowa. Tą samą drogą Wietnamczycy z północnego Wietnamu przemycali broń na południe kraju w czasie wojny z Amerykanami. Obecnie droga jest pokryta asfaltem i przez większość czasu spokojna i pusta, dzięki czemu jest świetną alternatywą dla takich nowicjuszy jak my.

day-9

Dzień 13

Ta chwila gdy nie wiesz czy wyminiesz się ze skuterem, a z drugiej strony jedzie samochód.

DCIM101GOPRO

Dzień 14

Tego dnia nie zrobiłyśmy więcej niż 30km. Chwilę po wyjeździe z hotelu zaczęła się mżawka, która bardzo szybko przerodziła się w burzę. Postanowiłyśmy się zatrzymać obok czegoś co wyglądało na Młodzieżowy Dom Kultury. W tamtej chwili był zamknięty, ale był zadaszony taras, więc rozgościłyśmy się przed drzwiami i odpaliłyśmy House of Cards. Czekałyśmy tak ponad 2 godziny zanim niebo się rozjaśniło. Kiedy w końcu ruszyłyśmy, nie zdążyłyśmy przejechać 500m gdy Yamaha Izy zanurkowała w błocie. “Na szczęście ucierpiała tylko duma”.

day-14

Dzień 15

Tego dnia chciałyśmy pojechać mniej uczęszczaną drogą, która według naszych map była drogą krajową. Niestety droga wyglądała tylko dobrze na mapie a nam przejechanie 10km zajęło 2 godziny. Skały i gałęzie były wszędzie, ale jakimś sposobem udało nam się poruszać do przodu. Do czasu aż na horyzoncie pojawiła się rzeka. Wiedziałyśmy, że nie ma opcji, żeby wrócić…

day-15

Dzień 17

Jedna z najlepszych tras jakimi do tej pory jechałyśmy. 30 kilometrów równej, żwirowej drogi tuż przy plaży na południe Dong Hoi. Gdy w końcu zdecydowałyśmy się podjechać te kilka metrów do wybrzeża, znalazłyśmy szeroką plażę, na której popołudnie spędzali tylko rybacy pracujący przy swoich łodziach.

day-17

Dzień 18

Tego dnia, temperatura była tak wysoka, że pomimo tego, że jechałyśmy motorem, nie mogłyśmy znieść ciepłych podmuchów powietrza. Po kilku kilometrach, wpadłam na pomysł by resztę trasy przejechać autobusem. Iza nie wierzyła, że to możliwe :D

day-18a

Dzień 21-24

Historyczne centrum Hoi An jest otwarte tylko dla pieszych i rowerów, dzięki czemu w spokoju można podziwiać kolorowe, wąskie uliczki jednego z naszych ulubionych miejsc w Wietnamie. Zwiedzanie ograniczyłyśmy do znalezienia małej restauracji z widokiem na rzekę i próbowania specjałów wietnamskiej kuchni. Na świeże sajgonki wracałyśmy tam jeszcze dwa razy.

day-21a

Dzień 25

Po wietnamskich upałach, burzach i późniejszym braku prądu wybrałyśmy się zobaczyć ruiny hinduistycznych świątyń My Son. Dawne sanktuarium zostało zajęte przez partyzantów w czasie Wojny Wietnamskiej, a następnie zbombardowane przez armię amerykańską. Nad odrestaurowaniem świątyń pracował w latach osiemdziesiątych Polak, Kazimierz Kwiatkowski. Obecnie w całości zostało tylko kilka obiektów, ale był to dla nas przedsmak przed wizytą w Angkor Wat w Kambodży.

day-25

Dzień 27

W drodze do Dalatu złapała nas mżawka…

Dzień 31

Wiele widziałyśmy w Wietnamie. Krowę spadającą ze skutera, skuter przewożony na skuterze, wielodzietne rodziny jadące jednośladem, a nawet trumnę… Niestety tylko w przypadku tego zdjęcia, udało nam się wyciągnąć aparat na czas.

day-31

Dzień 40

Udało nam się dojechać do Ho Chi Minh, sprzedać motory, a ruch uliczny, to tak jak dawna nazwa miasta – Sajgon. :D

Iza&Wiola
Follow Iza&Wiola:

Iza&Wiola
Latest posts from

Leave a Reply